Nie było mnie tu trochę długo, sama do końca nie wiem czemu. W pewnej chwili nie miałam dostępu do komputera, potem przytyłam i było mi wstyd, teraz nawet nie wiem ile ważę bo bałam się wejść na wagę w domu.
Aktualnie jestem u mojej siostry, więc trudniej z dietą, ale już nie mogę sobie pozwolić na ciągi napadów bo zamiat iść do przodu cofam się.
Wczoraj niestety miałam napad, próbowałam zwymiotować, cokolwiek, byłam załamana i jak się rano okazało dostałam okres, więc poczucie winy troszkę zmalało.
Postanowiłam rozpocząć dietę SGD bo przy niej nie miałam napadów i chudłam.
Zaczełam w poniedziałek, wczorajszego dnia nie zaliczyłam, a dzisiaj było już w miarę okej.
Bilans:
-połowa bułki 75kcal
-cienki plasterek sera 23kcal
-3 małe kawałki piersi z kurczaka ok. 260kcal
-ryż ok. 50kcal
+sok z wyciskanych owoców, sałatka, jabłko (owoce i warzywa w SGD są nieliczone)
Razem: 408kcal/400
