Miałam nie jeść słodyczy i nagle jest ich wokół mnie pełno. Oczywiście moja mama musiała zrobić kruche babeczki z kremem i owocami, tarte oraz galaretki z truskawkami (te ostatnie mi aż tak bardzo nie przeszkadzają bo nie są jakoś specjalnie kaloryczne).
Na szczęście nie zjadłam 10 babeczek, tylko dwie.
W sumie to są wakacje, więc chyba sobie odpuszcze tak mocne ograniczanie słodyczy, oczywiście nie będę się też nimi objadać.
Waga znów zaczeła spadać, jest dobrze choć nie idealnie, dzisiaj rano pokazała 46,7 co jest wyższą wagą od wagi sprzed mojej krótkiej przerwy, ale niższą od wagi sprzed mojego powrotu która prawie wynosiła 49 (dokładnie 5 czerwca, masakra).
Bilans:
-omlet (1 jajko + plasterek szynki) ok. 110kcal
-galaretka z truskawkami 40kcal
-4 łyżki ryżu 145kcal
-2 kruche babeczki ok. 200kcal
Razem: 495kcal/500
Trochę późno ten post ale trudno,
trzymajcie się <3
Więc dzisiaj rozpoczynam dietę 500kcal, nie jest ona aż tak niska jak dieta ABC więc może pozbędę się całkowicie napadów?
Postanowiłam także ograniczyć jedzenie słodyczy, tylko raz w tygodniu i właśnie dzisiaj taki dzień wypadł. Nie wiem czy będę do tego zaliczać ciasta, bo jutro jest dzień ojca i zamierzam coś upiec, a to będzie dziwne jeśli nie zjem przynajmniej kawałka.
Na chrzcinach było super, zmieściłam się w ograniczeniu i bardzo łatwo było się kontrolować dzięki waszym komentarzom, dziękuję! <3
Bilans z wczoraj:
-jajecznica (3 łyżki) 98kcal
-1 kromka wasa 22kcal
-donut ok. 150kcal
-rosół z makaronem 32kcal
-4 kluski śląskie z sosem 119kcal
-cieniutki kawałek tortu 104kcal
- eklerek 126kcal
-cienki kawałek pieczeni ok. 25kcal
Razem: 676kcal/700
Bilans dzisiejszy:
-jogurt do picia light owoce leśne 105kcal
-3 małe gołąbki ok. 180kcal
-czekoladka z kremem ok. 50kcal
-3 toffifee 164kcal
Razem: 499kcal/500
Trzymajcie się <3
Chciałam trochę odpocząć od tych wszystkich liczb, ogromny błąd, zjadłam o wiele za dużo, bo nic mnie nie ograniczało.
Potrzebuję tego, kontroli, liczenia kalorii, ale to było wczoraj, dzisiaj liczby powróciły, nie boli mnie brzuch z przejedzenia, czuję pustkę, jestem szczęśliwa.
Aktualnie nocuję u siostry więc jest trudniej, spędzamy całe dnie razem, a w niedzielę są chrzciny mojego siostrzeńca co oznacza jedzenie, przeraża mnie to, ale spróbuję utrzymać bilans w 700kcal, ciekawe czy mi się uda...
Bilans z dzisiaj:
-jajko na twardo 70kcal
-1 kromka wasa 22kcal
- spaghetti bolognese ok. 300 kcal
-suszona figa 69kcal
Razem: 461kcal
Trzymajcie się <3
Chyba się udało uspokoić rodziców, przynajmniej na jakiś czas... czasem wspomną coś na ten temat, co mnie drażni, ale dzisiaj mama w końcu pozwoliła mi zjeść u mnie w pokoju. Chciałam być na głodówce, ale oczywiście musiała coś wspomnieć o zaufaniu i nie dałam rady.
Przed wycieczką jadłam ZA DUŻO, na samej wycieczce było około 700kcal, niestety jadłam słodycze (wliczałam oczywiście do bilansów), przynajmniej była to wycieczka w góry i moje nogi już lepiej wyglądają.
Chyba wróciłam do wagi gdy opuszczałam bloga, bo przez to objadanie się przytyłam, a potem schudłam (?).
Przy ostatnim napadzie, dzień po powrocie z wycieczki, prawie zemdlałam. Do teraz nie wiem czemu, na szczęście wydarzyło się to w łazience, ale było naprawdę blisko i skutecznie zniechęciło mnie do jedzenia.
Ostatnio moja przyjaciółka zaczeła chudnąć, martwie się o nią, zawsze mówi, że jest gruba, ostatnio opowiadała o tym jak kiedyś wymiotowała, ale śmieje się z motylków, więc może niepotrzebnie się martwię. Gdy dzisiaj miała na sobie krótkie spodenki spadały z niej, a tydzień temu były normalne. Sama nie wiem...
Ja udaję grzeczną dziewczynkę, która waży 50kg (na szczęście kłamstwo), kocha jeść (kłamstwo) i się nie odchudza (też kłamstwo).
Dzisiejszy bilans:
- rosół z makaronem ok. 50kcal
- galaretka z truskawkami (większość truskawek, 2 łyżki) ok. 30kcal
Razem: 80kcal
Bilans nie jest zły ale lepsze byłoby 0kcal
Cieszę się że już mogę wrócić
Trzymajcie się <3