Tak naprawdę niezbyt wiem co tu pisać, bo waga jest w miarę stała - nie chudnę, ani nie tyje.
Nie wiem czemu tak jest, jem mało, czasami mam jakiś napad, ale nic sie na wadze nie zmienia.
Na głodówkach praktycznie nie chudnę wiec teraz spróbuje sie utrzymać w 500kcal bo do końca tego tygodnia chciałabym ważyć przynajmniej 53.
Wydaje mi sie że może przez stres nie chudnę, albo coś w tym stylu... mam nadzieje że szybko moja waga przestanie tak szaleć i w końcu pokaże mniej.
Możliwe ze wrócę do hula hop bo dużo to dawało, tylko mam problem z wolnym czasem.
Mam nadzieje ze u was jest lepiej :(
A i aktualnie ważę 54,9 więc zawsze mogło być gorzej, przepraszam że nie pisałam, ale szkoła mi odbiera każda wolna chwile.
(not)Skinny bitch
niedziela, 23 października 2016
sobota, 8 października 2016
Początki bywają trudne
Możnaby powiedzieć że w środę zawaliłam, zjadłam troche słodyczy, watpię ze przekroczyłam 500kcal, wszystko zwymiotowałam, zważyłam się pod koniec dnia i waga wynosiła mniej niż rano, to mnie zmotywowało.
W czwartek osiągnęłam pełna kontrole, tak jak kiedyś, to właśnie za tym tak tęskniłam, nie jadłam nic przez cały dzień, dosyć dobrze mi poszło, a potem wszystko zaczęło sie sypać...
Piątek rano, poszłam sie zważyć, waga pokazała 55, schudłam ale wciąż za mało, zdenerwowałam sie, wiec oczywiście poszłam jeść, nie chciałam niczego zawalić - zwymiotowałam, ale potem juz nie wytrzymałam i miałam napad , i tym razem sie tego nie pozbyłam, przynajmniej nie w ten sam sposób, sięgnęłam po tabletki przeczyszczające.
Dzisiejszego dnia dostałam prawdziwa karę, oczywiście wczoraj zaczął mi sie okres, pewnie mój organizm chciał mi dać wymówkę do usprawiedliwiania się i właśnie przez okres wzięłam tabletki na ból brzucha. Gdybym brała normalne dawki pewnie nie byłoby problemu, ale dzisiaj przesadziłam, więc w połączeniu z lekami na przeziębienie zatrułam się, przedawkowałam paracetamol. Przez pierwsze kilka godzin czułam sie normalnie wiec zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać w pokoju, ale potem zaczął się koszmar, dawno nie było mi tak niedobrze, mimo że planowałam dzisiaj zjeść 500kcal, nie mogłam, ale przynajmniej miałam karę, która mi sie należała.
Dzisiejszy bilans:
-tost z dżemem jagodowym 67kcal
-niecała miska rosołu z makaronem ok.160kcal
Razem: 227kcal/500
wtorek, 4 października 2016
Wróciła córka marnotrawna
Wróciłam, po bardzo długiej przerwie, nie jestem chudsza, wręcz przeciwnie o wiele grubsza jestem.
Bardzo dużo rzeczy sie wydarzyło odkąd przestałam pisać na tym blogu.
Tak w skrócie:
-trafiłam do psychologa który sie okazał beznadziejny
-próbowałam sie zabić
-trafiłam do drugiego psychologa
-zaczęłam sie udzielać na forum pro ana, po czym po miesiącu mi sie znudziło
-przytyłam 12 kg
-zaczęłam palić okazjonalnie (dziwne to bo wcześniej sam zapach papierosów mnie brzydził)
Chyba oprócz tego nic więcej sie nie wydarzyło, trudno powiedzieć że ten rok przerwy był udany.
Aktualnie ważę 57 kg, o wiele za dużo, do tego nic nie urosłam, ale właśnie dlatego wracam do Was.
Poległam, ale teraz czas na wstanie, jak rok temu mi sie udało to czemu teraz nie?
Zaczynam 3 dniowa głodówka, będzie dobrze, napisze za 3 dni post jeśli nie zawale, a watpię ze nie wytrzymam bo chora jestem i praktycznie cały czas siedzę w domu.
Co tam u Was kochane?
Nie wiem wgl czy ktokolwiek jeszcze pamięta o tym blogu, ale jeśli tak to dajcie linki do swoich blogów w komentarzach bo mnie juz tak dawno tu nie było że nie wiem kto tu jeszcze "żyje".
Ps. Zmieniłam wygląd bloga i teraz wydaje mi sie że jest tu bardziej przejrzyście.

Bardzo dużo rzeczy sie wydarzyło odkąd przestałam pisać na tym blogu.
Tak w skrócie:
-trafiłam do psychologa który sie okazał beznadziejny
-próbowałam sie zabić
-trafiłam do drugiego psychologa
-zaczęłam sie udzielać na forum pro ana, po czym po miesiącu mi sie znudziło
-przytyłam 12 kg
-zaczęłam palić okazjonalnie (dziwne to bo wcześniej sam zapach papierosów mnie brzydził)
Chyba oprócz tego nic więcej sie nie wydarzyło, trudno powiedzieć że ten rok przerwy był udany.
Aktualnie ważę 57 kg, o wiele za dużo, do tego nic nie urosłam, ale właśnie dlatego wracam do Was.
Poległam, ale teraz czas na wstanie, jak rok temu mi sie udało to czemu teraz nie?
Zaczynam 3 dniowa głodówka, będzie dobrze, napisze za 3 dni post jeśli nie zawale, a watpię ze nie wytrzymam bo chora jestem i praktycznie cały czas siedzę w domu.
Co tam u Was kochane?
Nie wiem wgl czy ktokolwiek jeszcze pamięta o tym blogu, ale jeśli tak to dajcie linki do swoich blogów w komentarzach bo mnie juz tak dawno tu nie było że nie wiem kto tu jeszcze "żyje".
Ps. Zmieniłam wygląd bloga i teraz wydaje mi sie że jest tu bardziej przejrzyście.
poniedziałek, 14 września 2015
Nie wiem co robić
Dzisiaj mamie się przypomniało że chciałam iść do psychologa, spytała się czy dalej się tak czuję, odpowiedziałam jej że nie wiem, bo naprawdę tak jest, przecież nie mogę być chora, bo jestem gruba i po prostu chcę schudnąć.
Może rzeczywiście powinnam postarać się zwiększyć bilanse, ale po prostu nie umiem, po wszystkim co zjem jest mi niedobrze, potem to no i tak spalam, nie pije już tak dużo wody bo boję się przytyć.
Ważyć się będę w piątek i chyba wtedy zdecyduje co dalej.
Jestem strasznie zagubiona i nie wiem o czym jeszcze mogłabym napisać, dzisiaj na WF miałam bardzo dobry czas na 400m, chyba najlepszy jak na mnie, przynajmniej jedna dobra wiadomość :)
Bilans wczorajszy:
-banan 90kcal
-zupa krem z dyni ok. 100kcal
-śliwka 15kcal
Razem: 205kcal
+45min Hula hop (-315kcal)
Bilans dzisiejszy:
-pomarańcza ok. 110kcal
-2 winogrona 13kcal
-pomidorowa z makaronem 128kcal
Razem: 251kcal
+40 min Hula hop (-280kcal)
Może rzeczywiście powinnam postarać się zwiększyć bilanse, ale po prostu nie umiem, po wszystkim co zjem jest mi niedobrze, potem to no i tak spalam, nie pije już tak dużo wody bo boję się przytyć.
Ważyć się będę w piątek i chyba wtedy zdecyduje co dalej.
Jestem strasznie zagubiona i nie wiem o czym jeszcze mogłabym napisać, dzisiaj na WF miałam bardzo dobry czas na 400m, chyba najlepszy jak na mnie, przynajmniej jedna dobra wiadomość :)
Bilans wczorajszy:
-banan 90kcal
-zupa krem z dyni ok. 100kcal
-śliwka 15kcal
Razem: 205kcal
+45min Hula hop (-315kcal)
Bilans dzisiejszy:
-pomarańcza ok. 110kcal
-2 winogrona 13kcal
-pomidorowa z makaronem 128kcal
Razem: 251kcal
+40 min Hula hop (-280kcal)
piątek, 11 września 2015
A jednak znowu wracam
Napisałam, że wracam a jednak tego nie zrobiłam, nie pamiętam co było miesiąc temu, na pewno wiele napadów, czasem nawet po kilka dni pod rząd, masakra.
Przyznaje się przytyłam, wszystko przez te cholerne napady, ważyłam znowu 50, cofnełam się zamiast iśc do przodu, ale potem nagle się coś we mnie złamało, jedzenie zaczęło mnie po prostu obrzydzać, nie ważne co zjadłam było mi niedobrze i tak jest do teraz.
Niestety w międzyczasie powiedziałam mamie bardzo wiele bo pomyślałam że to jednak nie jest do końca normalne, nie mogłam skończyć mimo, że chciałam.
Ale jak się zważyłam odechciało mi się kończyć dietę, przytyłam prawie 5 kg od początku wakacji, kupiłam sobie hula hop z wypustkami i zaczełam znowu być idealna, szło mi dobrze, przez tydzień, potem napad, znowu jedzenie jak najmniej i ważenie, wreszcie waga choć trochę ruszyła i w środę było 48,9!
Niestety potem znowu dwa napady, wczoraj był dosyć spory, potem nie zjadłam śniadania i po malutkim obiedzie znowu napad tylko chyba mniejszy, wypiłam czerwoną herbatę i postaram się kręcić hula hop 2h, żeby nie przytyć.
Potem pewnie wezmę znowu krople żołądkowe i miętę na przczyszczenie i jutro dalej ruszam z dietą która nie jest jakoś specjalnie określona, po prostu jem jak najmniej (najlepiej nie więcej niż muszę) i spalam więcej ćwiczeniami, póki co tylko taka dieta działa, nie wiem czy to przez niski metabolizm, czy magazynowanie przez organizm inaczej nie mogę schudnąć a sama do większych bilansów się nie zmuszę.
Postaram się dodawać posty przynajmniej raz w tygodniu (pewnie będą częściej ale też muszę skupić się na szkole) i w najbliższym czasie nie zamierzam odchodzić :)
środa, 5 sierpnia 2015
Po przerwie, dieta start
Nie było mnie tu trochę długo, sama do końca nie wiem czemu. W pewnej chwili nie miałam dostępu do komputera, potem przytyłam i było mi wstyd, teraz nawet nie wiem ile ważę bo bałam się wejść na wagę w domu.
Aktualnie jestem u mojej siostry, więc trudniej z dietą, ale już nie mogę sobie pozwolić na ciągi napadów bo zamiat iść do przodu cofam się.
Wczoraj niestety miałam napad, próbowałam zwymiotować, cokolwiek, byłam załamana i jak się rano okazało dostałam okres, więc poczucie winy troszkę zmalało.
Postanowiłam rozpocząć dietę SGD bo przy niej nie miałam napadów i chudłam.
Zaczełam w poniedziałek, wczorajszego dnia nie zaliczyłam, a dzisiaj było już w miarę okej.
Bilans:
-połowa bułki 75kcal
-cienki plasterek sera 23kcal
-3 małe kawałki piersi z kurczaka ok. 260kcal
-ryż ok. 50kcal
+sok z wyciskanych owoców, sałatka, jabłko (owoce i warzywa w SGD są nieliczone)
Razem: 408kcal/400
Aktualnie jestem u mojej siostry, więc trudniej z dietą, ale już nie mogę sobie pozwolić na ciągi napadów bo zamiat iść do przodu cofam się.
Wczoraj niestety miałam napad, próbowałam zwymiotować, cokolwiek, byłam załamana i jak się rano okazało dostałam okres, więc poczucie winy troszkę zmalało.
Postanowiłam rozpocząć dietę SGD bo przy niej nie miałam napadów i chudłam.
Zaczełam w poniedziałek, wczorajszego dnia nie zaliczyłam, a dzisiaj było już w miarę okej.
Bilans:
-połowa bułki 75kcal
-cienki plasterek sera 23kcal
-3 małe kawałki piersi z kurczaka ok. 260kcal
-ryż ok. 50kcal
+sok z wyciskanych owoców, sałatka, jabłko (owoce i warzywa w SGD są nieliczone)
Razem: 408kcal/400
sobota, 27 czerwca 2015
Słodycze
Miałam nie jeść słodyczy i nagle jest ich wokół mnie pełno. Oczywiście moja mama musiała zrobić kruche babeczki z kremem i owocami, tarte oraz galaretki z truskawkami (te ostatnie mi aż tak bardzo nie przeszkadzają bo nie są jakoś specjalnie kaloryczne).
Na szczęście nie zjadłam 10 babeczek, tylko dwie.
W sumie to są wakacje, więc chyba sobie odpuszcze tak mocne ograniczanie słodyczy, oczywiście nie będę się też nimi objadać.
Waga znów zaczeła spadać, jest dobrze choć nie idealnie, dzisiaj rano pokazała 46,7 co jest wyższą wagą od wagi sprzed mojej krótkiej przerwy, ale niższą od wagi sprzed mojego powrotu która prawie wynosiła 49 (dokładnie 5 czerwca, masakra).
Bilans:
-omlet (1 jajko + plasterek szynki) ok. 110kcal
-galaretka z truskawkami 40kcal
-4 łyżki ryżu 145kcal
-2 kruche babeczki ok. 200kcal
Razem: 495kcal/500
Trochę późno ten post ale trudno,
trzymajcie się <3
Na szczęście nie zjadłam 10 babeczek, tylko dwie.
W sumie to są wakacje, więc chyba sobie odpuszcze tak mocne ograniczanie słodyczy, oczywiście nie będę się też nimi objadać.
Waga znów zaczeła spadać, jest dobrze choć nie idealnie, dzisiaj rano pokazała 46,7 co jest wyższą wagą od wagi sprzed mojej krótkiej przerwy, ale niższą od wagi sprzed mojego powrotu która prawie wynosiła 49 (dokładnie 5 czerwca, masakra).
Bilans:
-omlet (1 jajko + plasterek szynki) ok. 110kcal
-galaretka z truskawkami 40kcal
-4 łyżki ryżu 145kcal
-2 kruche babeczki ok. 200kcal
Razem: 495kcal/500
Trochę późno ten post ale trudno,
trzymajcie się <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




