poniedziałek, 15 czerwca 2015

Wróciłam

Chyba się udało uspokoić rodziców, przynajmniej na jakiś czas... czasem wspomną coś na ten temat, co mnie drażni, ale dzisiaj mama w końcu pozwoliła mi zjeść u mnie w pokoju. Chciałam być na głodówce, ale oczywiście musiała coś wspomnieć o zaufaniu i nie dałam rady. 
Przed wycieczką jadłam ZA DUŻO, na samej wycieczce było około 700kcal, niestety jadłam słodycze (wliczałam oczywiście do bilansów), przynajmniej była to wycieczka w góry i moje nogi już lepiej wyglądają. 
Chyba wróciłam do wagi gdy opuszczałam bloga, bo przez to objadanie się przytyłam, a potem schudłam (?).
Przy ostatnim napadzie, dzień po powrocie z wycieczki, prawie zemdlałam. Do teraz nie wiem czemu, na szczęście wydarzyło się to w łazience, ale było naprawdę blisko i skutecznie zniechęciło mnie do jedzenia.
Ostatnio moja przyjaciółka zaczeła chudnąć, martwie się o nią, zawsze mówi, że jest gruba, ostatnio opowiadała o tym jak kiedyś wymiotowała, ale śmieje się z motylków, więc może niepotrzebnie się martwię. Gdy dzisiaj miała na sobie krótkie spodenki spadały z niej, a tydzień temu były normalne. Sama nie wiem...
Ja udaję grzeczną dziewczynkę, która waży 50kg (na szczęście kłamstwo), kocha jeść (kłamstwo) i się nie odchudza (też kłamstwo).

Dzisiejszy bilans:
- rosół z makaronem ok. 50kcal
- galaretka z truskawkami (większość truskawek, 2 łyżki) ok. 30kcal
Razem: 80kcal

Bilans nie jest zły ale lepsze byłoby 0kcal


Cieszę się że już mogę wrócić
Trzymajcie się <3



5 komentarzy:

  1. Uważaj kochana na siebie i koleżankę. Jedz troszkę, zebyś nie zemdlała, bo niepotrzebne są problemy ze zdrowiem. Ale i tak podziwiam Twoją silną wolę. :)
    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Niee uważasz ze twoja przyjaciółka moze używać tych zamych klamstewek co ty?
    Po obserwuj ja albo w prost zapytaj.
    Masz bardzo maly bilans.

    OdpowiedzUsuń
  3. dbaj na siebie , też jestem tego zdania że koleżanka też się kryje i kłamie bo nie chce ujawnić prawdy jak my wszystkie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana dbaj o pozory. Staraj się uśpić czujność rodziców. Udawaj,że ciągle jesz. Smaruj talerze sosem czym kolwiek i odkładaj. Rób bałagan na blacie (np. Zostawiaj pokruszone kawałki chleba ).
    Moim zdaniem twoja koleżanka chce zachować pozory..Może kryje się jak reszta nas ?
    Uwazaj na nią.
    Bilans świetny,.mały. Bardzo mi się podoba jeszcze malutki <3
    Trzymaj się skarbie.. Buziaki.
    Będę Cię czytać, dodaję do zakladek.
    http://being-light-ana.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny bilans kochanie. Pamiętaj o tym ,że nie sztuką jest nic nie jeść przez dłuższy czas i wylądować w szpitalu a co z tym związane "wyjść z ukrycia" ,bo rodzice się dowiedzą i nie będzie kolorowo. Lepiej czasami jeść choćby te 500 kcal i dużo się ruszać . Wtedy dajesz rodzicom pozór ,że wszystko jest ok a ty chudniesz. Co do koleżanki porozmawiaj z nią ,może uda Ci się jej jakoś pomóc. Trzymaj się CHUDO<3

    OdpowiedzUsuń