niedziela, 23 października 2016

Wszystko bez zmian

Tak naprawdę niezbyt wiem co tu pisać, bo waga jest w miarę stała - nie chudnę, ani nie tyje.
Nie wiem czemu tak jest, jem mało, czasami mam jakiś napad, ale nic sie na wadze nie zmienia.
Na głodówkach praktycznie nie chudnę wiec teraz spróbuje sie utrzymać w 500kcal bo do końca tego tygodnia chciałabym ważyć przynajmniej 53.
Wydaje mi sie że może przez stres nie chudnę, albo coś w tym stylu... mam nadzieje że szybko moja waga przestanie tak szaleć i w końcu pokaże mniej.
Możliwe ze wrócę do hula hop bo dużo to dawało, tylko mam problem z wolnym czasem.
Mam nadzieje ze u was jest lepiej :(
A i aktualnie ważę 54,9 więc zawsze mogło być gorzej, przepraszam że nie pisałam, ale szkoła mi odbiera każda wolna chwile.



sobota, 8 października 2016

Początki bywają trudne

Możnaby powiedzieć że w środę zawaliłam, zjadłam troche słodyczy, watpię ze przekroczyłam 500kcal, wszystko zwymiotowałam, zważyłam się pod koniec dnia i waga wynosiła mniej niż rano, to mnie zmotywowało.
W czwartek osiągnęłam pełna kontrole, tak jak kiedyś, to właśnie za tym tak tęskniłam, nie jadłam nic przez cały dzień, dosyć dobrze mi poszło, a potem wszystko zaczęło sie sypać...
Piątek rano, poszłam sie zważyć, waga pokazała 55, schudłam ale wciąż za mało, zdenerwowałam sie, wiec oczywiście poszłam jeść, nie chciałam niczego zawalić - zwymiotowałam, ale potem juz nie wytrzymałam i miałam napad , i tym razem sie tego nie pozbyłam, przynajmniej nie w ten sam sposób, sięgnęłam po tabletki przeczyszczające.
Dzisiejszego dnia dostałam prawdziwa karę, oczywiście wczoraj zaczął mi sie okres, pewnie mój organizm chciał mi dać wymówkę do usprawiedliwiania się i właśnie przez okres wzięłam tabletki na ból brzucha. Gdybym brała normalne dawki pewnie nie byłoby problemu, ale dzisiaj przesadziłam, więc w połączeniu z lekami na przeziębienie zatrułam się, przedawkowałam paracetamol. Przez pierwsze kilka godzin czułam sie normalnie wiec zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać w pokoju, ale potem zaczął się koszmar, dawno nie było mi tak niedobrze, mimo że planowałam dzisiaj zjeść 500kcal, nie mogłam, ale przynajmniej miałam karę, która mi sie należała.

Dzisiejszy bilans:
-tost z dżemem jagodowym 67kcal
-niecała miska rosołu z makaronem ok.160kcal
Razem:  227kcal/500



wtorek, 4 października 2016

Wróciła córka marnotrawna

Wróciłam, po bardzo długiej przerwie, nie jestem chudsza, wręcz przeciwnie o wiele grubsza jestem.
Bardzo dużo rzeczy sie wydarzyło odkąd przestałam pisać na tym blogu.
Tak w skrócie:
-trafiłam do psychologa który sie okazał beznadziejny
-próbowałam sie zabić
-trafiłam do drugiego psychologa
-zaczęłam sie udzielać na forum pro ana, po czym po miesiącu mi sie znudziło
-przytyłam 12 kg
-zaczęłam palić okazjonalnie (dziwne to bo wcześniej sam zapach papierosów mnie brzydził)
Chyba oprócz tego nic więcej sie nie wydarzyło, trudno powiedzieć że ten rok przerwy był udany.
Aktualnie ważę 57 kg, o wiele za dużo, do tego nic nie urosłam, ale właśnie dlatego wracam do Was.
Poległam, ale teraz czas na wstanie, jak rok temu mi sie udało to czemu teraz nie?
Zaczynam 3 dniowa głodówka, będzie dobrze, napisze za 3 dni post jeśli nie zawale, a watpię ze nie wytrzymam bo chora jestem i praktycznie cały czas siedzę w domu.
Co tam u Was kochane?
Nie wiem wgl czy ktokolwiek jeszcze pamięta o tym blogu, ale jeśli tak to dajcie linki do swoich blogów w komentarzach bo mnie juz tak dawno tu nie było że nie wiem kto tu jeszcze "żyje".
Ps. Zmieniłam wygląd bloga i teraz wydaje mi sie że jest tu bardziej przejrzyście.