sobota, 30 maja 2015

Przerwa

Przepraszam Was, ale muszę zrobić sobie przerwę, rodzice znaleźli jedzenie w koszu na śmieci, zaczeli się wypytywać, jakoś wybrnełam ale muszę ich troszkę uspokoić co oznacza rodzinne obiadki. Przerywam dietę, bo no i tak nie szła jakoś super, będę liczyć kalorie i próbować spalać wszystko. 
Za tydzień mam wycieczkę, proszę napiszcie jakieś rady jak nie jeść przy znajomych, bo tylko mi brakuje żeby oni zaczeli coś podejrzewać.
Byłam nieuważna i spierdoliłam, przepraszam.

Kocham was i spróbuję wrócić jak najszybciej.
Trzymajcie się <3

Edit: Właśnie chcieli mi wcisnąć obiad, po całym dniu objadania, wytargowałam tylko kanapki na kolację, szykuje się pełna przez nich kontrola, chyba zostały mi tylko ćwiczenia, po prostu zajebiście. 
A i wasze blogi zamierzam dalej czytać i komentować :)

piątek, 22 maja 2015

Zabieganie

Ostatnio mało miałam czasu na cokolwiek, pełno nauki, bo koniec roku szkolnego, stres jedzenie, brak czasu na liczenie kalorii. 
Niestety przestałam jeść śniadania i nie wiem jak się zmusić do nich, bo są one akurat wtedy gdy nikt mnie nie pilnuje, więc po prostu ich nie jem, ale wiem że to spowalnia metabolizm.
Ostatnie dni uważam za niezaliczone (19-21 maj) właśnie przez to, że nie liczyłam kalorii więc nie wiem ile zjadłam. Na szczęście zaczął się weekend, więc mam troszkę więcej czasu.
Dzisiaj było całkiem nieźle, postanowiłam nie wykorzystać kalorii do końca ze względu na niezaliczone dni i zrobiłam ćwiczenia na nogi.

Bilans:
- 8 malin 8kcal
- 20 małych truskawek  ok. 45kcal
- połowa banana 45kcal
- wafel ryżowy w czekoladzie 71kcal
Razem: 169kcal/300

Nie powinnam jeść tego wafla przez te zawalone dni, ale no i tak dzisiaj było bardzo dobrze z kontrolą, a najlepsze jest to że zjadłam go bo chciałam. Czyżby koniec z napadami?

Trzymajcie się <3

Trochę thinspo:




i chyba jeszcze spalę 100kcal :)

poniedziałek, 18 maja 2015

Kontrola

Póki co idzie mi na prawdę dobrze, nie wykraczam poza bilans, ostatnio pozwoliłam sobie na coś słodkiego, ale wszystko z umiarem. 
Przez napady utraciłam kontrolę, ale powoli ją odzyskuje. 
Udało mi się uspokoić rodziców i przyjaciółkę (przynajmniej na jakiś czas), więc aktualnie nie jestem zmuszana do jedzenia dużych porcji, wszystko zaczyna się układać. 
Zastanawiam się czy nie powrócić do ćwiczeń na nogi, bo są łatwe i lekkie, a dają efekty.

Bilans wczorajszy:
- babeczka czekoladowa z budyniem 185kcal
- 2 naleśniki z serkiem twarogowym 210kcal
- 1 mały banan ok. 60kcal
- 1 garść jeżyn ok. 20kcal
- 5 malin 5kcal
- 1 duży liść sałaty 3kcal
Razem: 483kcal/500

Bilans:
- kilka jeżyn 10kcal
- rosół z makaronem (bardzo mało) 22kcal
- mięso z udka z kurczaka 65kcal
- gotowany kalafior (5 kawałków) 25kcal
- gotowana marchewka 10kcal
- 2 wafle ryżowe w czekoladzie 142kcal
-11 malin 11kcal
Razem: 285kcal/300

Bałam się jak wyjdzie dzisiejszy bilans, więc nie zjadłam jakiegoś większego śniadania, a tu takie miłe zaskoczenie.

Trzymajcie się kochane <3



sobota, 16 maja 2015

Dieta

Dzisiaj było dosyć aktywnie, bo musiałam posprzątać, a potem pojechałam na konie (jedyny sport jaki jestem w stanie uprawiać). Wczoraj bilans nie był jakiś idealny, pewnie coś ok 1000kcal, przez kolejny napad, który udało mi się przerwać (zjadłam połowę paczki delicji). Postanowiłam rozpocząć dietę ABC, bo przy dietach najłatwiej jest mi się kontrolować, dodam jeszcze do tego 30 DAY PLANK CHALLENGE, żeby mój brzuch wyglądał troszkę lepiej.

Bilans:
- 1 wafel ryżowy 36kcal
- serek twarogowy 18kcal
- borówki amerykańskie (35g) 20kcal
- maliny (20szt) 20kcal
- banan ok. 100kcal
- 2 naleśniki ze szpinakiem ok. 240kcal
- sos do naleśników (jogurt + koperek) ok. 40kcal
- 3 małe jeżyny 5kcal
- 2 małe winogrona 6kcal
Razem: 485kcal/500 

Dzisiaj było zdrowo i ciekawie, bo zjadłam większy obiad od dłuższego czasu. Jestem zadowolona z tego bilansu i ogólnie dzisiejszego dnia. Mam nadzieje że dam radę z tą dietą i osiągnę 40 kg.

Dzisiaj trochę krótko,
trzymajcie się kochane <3











czwartek, 14 maja 2015

Napad

Nie wiem jak to się stało, wstydzę się o tym pisać, ale miałam napad.
Szło już tak dobrze... ale spróbuje dzisiaj spalić jakieś 900kcal, jutro głodówka i też poćwicze, bo nie mogę stracić tego co już osiągnełam. Najchętniej bym zwymiotowała gdyby nie to że raz tata mnie na tym przyłapał, więc nie zamierzam ryzykować.
Nie wiem ile zjadłam, pewnie jakieś 2000kcal, jest mi tak bardzo wstyd.
Jadłam owoce, słodycze, orzechy, mięso, serek, chleb, nie wiem jak to się stało że jeszcze nie zwymiotowałam, bo naprawdę to było ochydne.
Brzydzę się sobą, nie dość że jadłam jak świnia, to jeszcze nie miałam żadnego pożytku z tego jedzenia. Brzuch mnie tak boli że może mimowolnie zwymiotuje, to by było przydatne.

Przepraszam was kochane,
mam nadzieje że u was jest lepiej





środa, 13 maja 2015

Posiłek

Niestety musiałam zakończyć głodówkę, bo bardzo źle się czułam. Gdybym wiedziała, że dłuższa głodówka tak pomaga przy panowaniu nad sobą to bym je o wiele częściej robiła. 
Pierwszy dzień był najgorszy, ale jakoś udało mi się wytrzymać. Natomiast wczoraj było zabawnie, ponieważ cały czas czułam się jak naćpana, oprócz tego wypiłam puszkę coli zero i kilka łyków wody kokosowej (ok. 15kcal). Najgorszy był dzień dzisiejszy, ledwo wstałam z łóżka i pierwsze co oczywiście zrobiłam to weszłam na wagę, od razu się przebudziłam gdy zobaczyłam 46,6
Wreszcie znowu zaczełam chudnąć!
Słabo czułam się w szkole więc postnowiłam wypić puszkę wody kokosowej (świetnie hamuje apetyt i do tego jest słodka), którą pewnie spaliłam, ponieważ biegaliśmy na wf, potem jeszcze zjadłam "obiad" żeby nie zemdleć.

Bilans:
-woda kokosowa  ok. 60kcal
- kawałek mielonego 30kcal
- gotowany kalafior (50g) 11kcal
- gotowane brokuły (30g) 11kcal
- 4 mini marchewki 3kcal
Razem: 115kcal

Chyba nie jest źle, oczywiście się nie najadłam, ale przynajmniej nie zamdleje. 
Muszę w końcu zjeść obiad z rodzicami, bo moja mama ostatnio zauważyła że wogóle przy nich nie jem. Ona chyba najbardziej próbuje mnie kontrolować co jest strasznie wkurzające. 
Dzisiaj moja najlepsza przyjaciółka powiedziała, że schudłam, ale chyba nie było to szczere, bo ona się potrafi wszystkiego domyślić i ciągle mi mówi "zauważyłam że nie nosisz już kanapek do szkoły". Ogólnie często wspomina o tym, że się martwi. Tylko, że ona może sobie jeść ile chce i nie tyje, a u mnie każdy kęs się liczy.

Troszkę się rozpisałam, 
trzymajcie się kochane <3




poniedziałek, 11 maja 2015

Początek

Na początku powinnam się przedstawić, ale moje imię chyba nie jest ważne?
Mam 14 lat (rocznikowo 15), pierwszy raz zaczełam się odchudzać w 1 gimnazjum, trudno powiedzieć kiedy to dokładnie było... chyba gdy zaczęłam przejmować się swoim wyglądem i mieć kompleksy. Ważyłam 50kg i starałam się tą wagę utrzymać, niestety zimą zaczęłam się objadać i waga pokazała ponad 52, a przy moim wzroście (mniej niż 160cm) każdy kilogram dokładnie widać. Potem pojechałam na obóz sportowy i troszkę schudłam, mimo to usłyszałam niemiły komentarz ze strony swojej koleżanki na temat mojego brzucha. Zaczęłam jeść znowu o połowę mniej, potem liczyć kalorie, czasami ćwiczyć lub stosować jedniodniowe głodówki. Waga troszkę się wachała, ale zaczęłam od tych nieszczęsnych 52kg, 
później było 50, 
21 IV waga pokazała 47,8
6 dni później 48,1
a dzisiaj rano 48,5
Dzisiaj postanowiłam zacząć trzydniową głodówkę, mam nadzieję że dam radę, póki co jest ciężko, ale idzie mi dobrze.
Właśnie jeszcze zapomniałam dodać, mój cel to 40kg do wakacji :)
Trzymajcie się <3