W czwartek osiągnęłam pełna kontrole, tak jak kiedyś, to właśnie za tym tak tęskniłam, nie jadłam nic przez cały dzień, dosyć dobrze mi poszło, a potem wszystko zaczęło sie sypać...
Piątek rano, poszłam sie zważyć, waga pokazała 55, schudłam ale wciąż za mało, zdenerwowałam sie, wiec oczywiście poszłam jeść, nie chciałam niczego zawalić - zwymiotowałam, ale potem juz nie wytrzymałam i miałam napad , i tym razem sie tego nie pozbyłam, przynajmniej nie w ten sam sposób, sięgnęłam po tabletki przeczyszczające.
Dzisiejszego dnia dostałam prawdziwa karę, oczywiście wczoraj zaczął mi sie okres, pewnie mój organizm chciał mi dać wymówkę do usprawiedliwiania się i właśnie przez okres wzięłam tabletki na ból brzucha. Gdybym brała normalne dawki pewnie nie byłoby problemu, ale dzisiaj przesadziłam, więc w połączeniu z lekami na przeziębienie zatrułam się, przedawkowałam paracetamol. Przez pierwsze kilka godzin czułam sie normalnie wiec zjadłam śniadanie i zaczęłam sprzątać w pokoju, ale potem zaczął się koszmar, dawno nie było mi tak niedobrze, mimo że planowałam dzisiaj zjeść 500kcal, nie mogłam, ale przynajmniej miałam karę, która mi sie należała.
Dzisiejszy bilans:
-tost z dżemem jagodowym 67kcal
-niecała miska rosołu z makaronem ok.160kcal
Razem: 227kcal/500
jejku jak malutko zjadłaś :) Początki zawsze są trudne, na początku organizm się buntuje ale potem już nawet nie ciągnie cie do jedzenia :)) Trzymaj się chudo <3
OdpowiedzUsuńPoczątek dla ciebie nie wydaje mi sie trudny! Malutki bilans! Powodzenia;)
OdpowiedzUsuń